Piękno życia

  • 07.02.2020, 08:46
Piękno życia
Tego dnia pierwszy raz w życiu dostrzegłem otaczające mnie piękno, a przecież było ono od zawsze. 18 Lutego 2014 roku od razu po przebudzeniu poczułem, że nie jestem sam – w końcu. To szczęście, którego nie da się opisać, jak i słowa z Ew. Mt 11:28 Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię [BT].

Jako nastolatek sporo rozrabiałem pakując się w różne problemy częściej z ludźmi, rzadziej z prawem. Czułem satysfakcję mniemając, że widzę strach w oczach rówieśników i starszych ludzi, kiedy szedłem chodnikiem. W moim pojęciu nie było nic, co mogłoby mnie zatrzymać. Uwielbiałem imprezy zakrapiane alkoholem, pełne dziewczyn i lekkich narkotyków. Pewnego dnia, kobieta, z którą byłem oznajmiła mi, że jest ze mną w ciąży, ale wraca do męża i mam dać spokój jej i jej rodzinie. Byłem w totalnym dole. Każdego dnia wmawiałem sobie, że dziś piję ostatnią butelkę spirytusu a od jutra biorę się za siebie. Wmawiałem sobie, że jestem niezniszczalny i bez problemu pokonam każdy nałóg i przeskoczę każdy problem. Ciągle powtarzałem słowa „Jak nie ja to, kto?”. Niestety z czasem problemy narastały a każdy problem powodował kolejne blizny, które sam wycinałem sobie na rękach. Zawsze, kiedy miałem dość swojego życia, wołałem do Boga pytając czy jest z siebie zadowolony, i za co mi to robi?

Cóż, kolejne dni ciągnęły za sobą wstyd obandażowanych rąk. Coraz częściej, stając przed lustrem z obrzydzeniem zadawałem sobie pytanie, „Kim ty jesteś?” W takim czasie mojego życia – pojawiła się pewna dziewczyna, która często rozmawiała ze mną i opowiadając o Bogu mówiła, że Jezus mnie kocha, zawołaj do Boga a on wszystko naprawi. O nic nie będziesz musiał się już martwić. On ma dla Ciebie więcej niż jesteś sobie w stanie wyobrazić tylko mu zaufaj. Słuchałem jej jak jakiejś wariatki opowiadającej mi o czarach.

Było dla mnie niemożliwym i fascynującym zarazem to, że wielki Bóg nawet, jeśli istnieje miał by się zainteresować takim żałosnym kimś jak ja. Zupełnie niespodziewanie w trakcie któregoś wieczoru, podczas kolejnej takiej rozmowy ta znajoma zapytała mnie czy chcę się z nią pomodlić.

Pomyślałem sobie, że piwa i modlitwy nigdy nie odmawiam. Po krótkiej, bardzo dziwnej modlitwie, pełnej niezrozumiałych słów zapytała mnie czy chcę „teraz” powierzyć swoje życie Jezusowi Chrystusowi. Zgodziłem się. Modliliśmy się i w tej modlitwie wyznałem Bogu, że chcę, aby Pan Jezus poprowadził moje życie. Po czym odprowadziłem ją do domu.

Gdy obudziłem się następnego dnia rano, poczułem radość, jakiej nigdy dotąd nie doświadczyłem. Wprost nie da się jej opisać słowami. Było to coś takiego jak dziecko rozpakowujące prezenty urodzinowe, lecz to, co ogarniało moje serce było o wiele potężniejsze. Czułem, że już nie jestem sam, że już wszystko będzie dobrze.

Wychodząc z domu czułem otaczające mnie życie. Pierwszy raz z zafascynowaniem dostrzegłem pąki na drzewach przebijające się przez resztki topniejącego śniegu. Jeszcze tego samego dnia wylałem cały alkohol, jaki zalegał w moim mieszkaniu. Już nie był i nie jest mi potrzebny.

Zacząłem uczęszczać do kościoła. Minął jakiś czas od tego wydarzenia, może ponad pół roku i … Poznałem szczególną dziewczynę, o jakiej nawet nie śniłem w najśmielszych snach. Bardzo szybko zakochaliśmy się w sobie i pobraliśmy się. Obecnie jesteśmy szczęśliwymi rodzicami syna, małego Mieszka.

Teraz mam oparcie w Bogu. On jest ze mną, z Nami w każdym momencie naszego życia. Ze starego życia nie zostały nawet blizny na rękach.

Nareszcie jestem szczęśliwym człowiekiem i wiem, że nie mogło spotkać mnie nic lepszego niż życie w zaufaniu do Jezusa Chrystusa. On jest w stanie rozwiązać każdy dylemat i wyciągnąć z najgłębszego Dołu

Zacząłem także angażować się w życie zboru, między innymi współpracuję z dziećmi w grupie muzycznej, której rolą jest granie i śpiewanie, aby uwielbiać Jezusa Chrystusa.

Kamil

Podziel się:

Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe